wtorek

26. Dziwny Niall, dziwny Justin | Chloe

*Niall*
Zamknąłem oczy i zacząłem czuwać, położyłem dłoń na jej boku i przysunąłem do siebie. Niedługo po tym oddech Chloe się wyrównał i mogłem być pewien, że zasnęła. Poczekałem kilka minut by utwierdzić się w swoim przekonaniu, wtedy podniosłem się delikatnie i spojrzałem na nią. Odsunąłem włosy z jej twarzy uśmiechając się.
Co się z tobą dzieje Horan?
Przez kilka ostatnich dni myślałem o niej tylko jak o dziewczynie na jedną noc, jednak nie jest taka łatwa. Nigdy nie lubiłem się bawić i uganiać za dziewczynami, ale w Chloe jest coś co mnie intryguje, czuje, że nie jest jak te wszystkie dziewczyny. Oczywiście, że nie jest, nie zgodziła się na moją propozycję gdy się poznaliśmy, to już mnie zainteresowało. Do końca imprezy myślałem o tym, co mogłem zrobić lepiej, co powiedzieć, gdybym wtedy czuł to samo co teraz na pewno by się to tak nie skończyło. Nacisnąłem na jej policzek, skrzywiła się. Poczułem się w tym momencie jak dupek, obiecałem Maurze, że nie podniosę ręki na kobietę, ale w sumie ona mnie zostawiła, czy nadal muszę trzymać się tej obietnicy?
Westchnąłem cicho i ponownie ją przytuliłem wtulając twarz w jej szyję. Była tam malinka, na pewno nie moja. Mruknąłem cicho i przyssałem się do jej szyi.
Jesteś pieprzonym egoistą Niall.

*rano*

Kiedy się obudziłem dziewczyna jeszcze spała, pocałowałem ją delikatnie w czoło i wyplątałem się z kołdry. Ubrałem się i zszedłem na dół. Przetarłem oczy, o moje nogi otarła się mała kotka. Zamruczała i przednimi łapami oparła się o moje nogi.
-Co chcesz mała?-Uśmiechnąłem się i wziąłem ją na ręce, w sumie mieściła się na jednej mojej dłoni. Postawiłem ją na blacie.-Czekaj, zaraz ci coś zrobię pysznego, okay?
Boże, Horan, gadasz z kotem!
Wyjąłem z lodówki parówkę, zdjąłem z niej skórkę i pokroiłem w plasterki po czym podsunąłem ją kotce. Kiedy ona jadła, ja wziąłem się za śniadanie dla naszej dwójki. W sumie nie wiem co lubi, ale za wiele też nie mam w lodówce. Wyjąłem warzywa do smażenia na patelni i zrobiłem wszystko według instrukcji, w między czasie puściłem kota na górę i włożyłem chleb do opiekacza. Zrobiłem dwie kawy i nałożyłem warzywa oraz skibki na dwa talerze. Kiedy położyłem wszystko na tacce, poszedłem do sypialni. Po cichu wszedłem do środka i uśmiechnąłem się pod nosem. Mała kotka bawiła się z moim kotkiem.
Czekaj, jak ty ją nazwałeś?
Uh, uspokój się debilu!
-Hej, głodna?-Spytałem z uśmiechem siadając na łóżku.
-Och, hej.-Dziewczyna podniosła się i spojrzała na mnie zmieszana.-Tak, właściwie to słodkiego masz kotka.-Uśmiechnęła się.
-Tak, wiem. Zjedz, potem cię odwiozę.-Mruknąłem. Zdecydowanie zbiło ją to z tropu i mnie też. Uch, mam straszne huśtawki nastroi, już sam się w sobie gubię. Jeszcze kilka dni temu wiedziałem jaki jaki jestem - interesowny, bezczelny i skupiony na sobie. Teraz widok Chloe sprawia, że mięknę, mam ochotę zrobić wszystko by tylko widzieć jak się uśmiecha, mógłbym dla niej zaśpiewać na środku ulicy, byleby słyszeć jej śmiech, mógłbym nie spać całymi nocami obserwując ją i myśląc o niej. Kiedy dzisiaj spała dostrzegłem wiele więcej szczegółów niż mogłem dojrzeć za dnia. Mogłem jej się przyjrzeć i zauważyć piegi na nosie, czy to, że śpi uśmiechnięta, kiedy trzymam ją w moich ramionach.
-Niall.-Usłyszałem westchnienie, które wytrąciło mnie z myśli. Patrzyła na mnie, wyglądała jakby próbowała rozgryźć co siedzi w mojej głowie. Uniosłem brew przyjmując postawę bezczelnego chłopaka, założyłem maskę.-Gapisz się na mnie od dziesięciu minut.
-Oj tam.-Machnąłem ręką.-Po prostu się zamyśliłem, normalnie nie patrzyłbym się na ciebie dłużej niż dziesięć sekund.
-Wiesz, że jak ktoś się patrzy na ciebie dłużej niż sześć sekund to chce cie zabić albo zgwałcić.
-Teraz tak.
-Wolałbyś mnie zgwałcić czy zabić?
Pocałować.
-Wiesz, to nie jest gwałt jak obie osoby są chętne.-Uśmiechnąłem się bezczelnie. To jak potrafiłem przemieszczać się między dwoma osobami we mnie zaczęło mnie przerażać.
-Nie pochlebiaj tak sobie.-Zaśmiała się i odgarnęła włosy z twarzy.-Pamiętasz o co mnie wczoraj prosiłeś?
Tak, o pocałunek.
-Nie wiem, o czym mówisz.-Skłamałem.
-To może i lepiej.-Westchnęła i zeszła z łóżka.-Możesz mnie już odwieść?
-Oczywiście, chodź.-Chloe ubrała się i zeszliśmy na dół.
Widząc pod jej domem samochód Justina i jego samego poczułem lekką zazdrość. Uśmiechnąłem się do szatynki odwracając jej twarz w moją stronę. Zbliżyłem nasze twarze do siebie i pocałowałem ją delikatnie. Jedną dłoń położyłem na jej boku, a drugą trzymałem podbródek. Starałem się być czuły, jednak przez świadomość, że widzi mnie wróg miałem ochotę przyssać się do jej szyi, położyć dłoń na biuście - pokazać, że należy do MNIE. Sposób na słodkiego chłopaka działał, odwzajemniała moje pocałunki, czułem jej dłonie na ramionach, po chwili objęła swoimi ramionami moją szyję, zmniejszając tym odległość między nami.
-Hola, na razie chyba starczy, nie?-Spytałem starając się powstrzymać uśmieszek na ustach.
-Tak, um.. to było miłe i dziwne. Po prostu.. cześć.
-Uśmiechnij się słodko, a jak będziesz przy furtce to odwróć się i pomachaj, okay?
-Chętnie.-Powiedziała wysiadając z uśmiechem. Zamknęła drzwi, odprowadziłem ją wzrokiem patrząc się na jej idealny tyłek i nogi. Spojrzałem na nią, kiedy się odwróciła i odmachałem jej. Odjeżdżając zauważyłem jak posyła mi buziaka. Jeśli tak mielibyśmy się żegnać mógłbym to robić kilka razy dziennie. Do końca dnia nie mogłem powstrzymać uśmiechu, ciągle przed oczami miałem obraz jak wychodzi, odwraca się, macha i posyła całusa. Na ustach ciągle czułem jej miękkie wargi.
Jesteś pojebany Horan.

*Chloe*
Spojrzałam na bruneta przed domem idąc do furtki pomachałam niebieskookiemu. Kiedy otwierałam wejście na ogród, podszedł do mnie Bieber.
-Mogę wejść?-Spytał ostro.
-Wiesz, mam dziś dobry humor i nie chcę żeby ktoś mi go zniszczył.-Westchnęłam uśmiechając się. Chłopakowi zdecydowanie się to nie spodobało. Chwycił mnie mocno za nadgarstki i przysunął do siebie.
-Wszystko psujesz, rozumiesz?! Jesteś idiotką! Trzymaj się z dala od Horana, albo pożałujesz.-Syknął i odszedł.
Jeszcze chwilę stałam zdezorientowana patrząc jak odchodzi. W głowie miałam mętlik, dzisiejszy dzień jest najdziwniejszym dniem mojego życia.


Ogólnie to rozdział miał być po top model (wreszcie odpadł góral). Potem patent był na dokończenie po szkole, a wyszło jak zawsze. Ogólnie na zakończenie miałam trzy koncepcje, 'smutny Justin'; ' bezczelny Justin i David', a skończyło się na dziwnym Justine, eh nie ważne. ;)
W ogóle wróciłam ostatnio do gry MovieStarPlanet haha. Jak chcecie to możecie mnie zapraszać:
mysweetday
Jaskrawa x3
Do zobaczenia! Komentujcie.. (subskrybujcie, łapki w górę mile widziane, pozdrawiam was Kina, trzymajcie się i cze-eść) Za dużo jutuba ;-;

8 komentarzy:

  1. Taki Niall podoba mi się najbardziej. xD
    Chloe niech wyrzuci Justina i będzie git ;d

    OdpowiedzUsuń
  2. Niallerek sweet ♥
    Geniaaalne ;3
    nn! ;**
    zapraszam ;3
    http://still-the-one-ff.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Super rozdział!! :D Jak naszybciej dodaj następny! :) Powodzenia! ;)
    Kola ;D

    OdpowiedzUsuń
  4. Super rozdział <3 Czekam na następny :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Ohoho co się dzieje. Czyżby Niallerek zmiękł? Justin zachowuje się jak hymm debil. Tak debil to dobre słowo ;) Chyba nic sensownego już nie napiszę, więc tylko czekam na next i zapraszam do mnie:
    http://the-madness-of-one-direction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń